poniedziałek, 9 lipca 2012

1. Zostałem sam.

Otworzyłem lodówkę pośpiesznie wyciągając z niej moje mleko waniliowe. Schowałem jedno do torby, która już wisiała na moim ramieniu, a drugie zacząłem szybko pić. Zastanawiacie się po co ten pośpiech ? Oczywiście już trzeci raz w tym tygodniu zaspałem do szkoły i aby nie mieć jeszcze większego spóźnienia musiałem się trochę pośpieszyć. Wybiegłem z domu i nie patrząc na zdenerwowanych przechodniów (którzy teraz przeklinali mnie w diabły) dopadłem drzwi wejściowych od szkoły. Spojrzałem na zegarek, a moja twarz sama wykrzywiła się w grymasie. Język Angielski z Profesor Yuri. Wszystko pewnie byłoby pięknie gdyby nie to, iż ta kobieta swoją pracę nauczyciela traktowała aż za poważnie. Wszyscy uczniowie na jej lekcjach siedzieli cicho, aby nie mieć z nią problemów. Cała klasa siedziała dosłownie jak na szpilkach, ze strachu przed odpowiedzią. Ta kobieta pojawia się w moich koszmarach i mówi to czego żaden uczeń nigdy nie chce usłyszeć: "Taemin znów oblałeś angielski jestem zmuszona wpisać ci jedynkę na koniec roku i powiadomić rodziców" W naszej szkole wzywanie rodziców to chleb powszedni. Zazwyczaj moi rodzice nie odbierają, a ja ich później usprawiedliwiam. Otworzyłem drzwi od klasy, a wszystkie pary oczu skierowały się na mnie. Nie lubiłem być w centrum uwagi. Zazwyczaj wolałem odstawać i być w ukryciu niż wszystkim się afiszować. - Przepraszam za spóźnienie, ale wizyta u dentysty się przedłużyła.- potulnie oznajmiłem i udałem się na sam koniec sali gdzie znajdowała się moja ławka. - Panie Lee, dobrze pan wie, że lekcja zaczyna się o 10:35 i nie interesuje mnie kolejna głupia wymówka zapewne wyssana z palca na poczekaniu, aby usprawiedliwić swoje lenistwo.- warknęła na mnie. Świetnie, czyli to ja dzisiaj będę jej kolejną ofiarą. Donghae szturchnął mnie łokciem w żebro aby zwrócić moją uwagę. -Znowu zaspałeś ?- zapytał wyraźnie rozbawiony całą sytuacją. - Siła wyższa.- mruknąłem w odpowiedzi podnosząc delikatnie kąciki ust. Oczywiście nie uszło to uwadze mojej ukochanej pani profesor. - O Taemin cóż cię tak śmieszy ? Może podzielisz się tym z nami ? My też z chęcią się pośmiejemy.- powiedziała uśmiechając się ironicznie. Typowe. Ona uwielbiała znęcać się nad uczniami. Dawało jej to chyba ogromną przyjemność, lecz nie tym razem. A tak btw, czy ja już mówiłem jak bardzo nie znoszę tej kobiety ? - Z chęcią, lecz po lekcji. Chciałbym być należycie przygotowany do następnego sprawdzianu, więc prosiłbym aby pani wznowiła swoją lekcję.- oznajmiłem jej rzeczowym tonem. Ona natomiast posłała mi zabójcze spojrzenie i wróciła do tematu. Może i nie lubiłem być w centrum uwagi, lecz nie pozwolę sobą pomiatać. Reszta zajęć upłynęła w miarę spokojnie, no pomijając grupkę dziewczyn, które wybuchały histerycznym krzykiem na widok pszczoły czy innego owada. Po dzwonku jako pierwszy opuściłem salę, a za mną Donghae i Henry. Byli oni moimi przyjaciółmi od początku szkoły. Gdy w moich uszach zabrzmiał ostatni dzwonek sygnalizujący koniec zajęć opuściłem teren szkoły. Powolnym krokiem udałem się do domu. Otworzyłem drzwi a z pomiędzy nich wypadła jakaś kartka. Odłożyłem torbę obok butów i usiadłem na fotelu w salonie. "Według paragrafu #124 kodeksu karnego niechętnie informujemy iż Państwo Lee zostają aresztowani za przemyt lub pomoc w przemycaniu narkotyków. Jako iż jest pan nieletni musimy przenieść cię do Domu Dziecka. Transport przyjedzie po ciebie zaraz po powrocie ze szkoły. Prosiłbym o zabranie swoich rzeczy i czekanie za osobą odpowiedzialną za twój transport" Zamrugałem kilkakrotnie zdezorientowany. Jak to moi rodzice aresztowani ? Oni zawsze byli przykładowymi obywatelami. Wpłacali 15% swojej wypłaty na akcje charytatywne, oddawali krew i dbali o środowisko. Niechętnie udałem się na górę aby spakować swoje rzeczy. Bo niby co miałem zrobić ? Nie miałem, aż tyle pieniędzy żeby opłacać rachunki i kupować jedzenie. Wszystkie swoje ciuchy i inne rzeczy spakowałem do dwóch walizek, chwyciłem jeszcze pokrowiec z gitarą i odstawiłem wszystko na werandę. Odwróciłem się w stronę mojego ukochanego instrumentu, który miałem zaraz stracić. Przejechałem palcami po idealnie wyrzeźbionych klawiszach. Zasiadłem ostatni raz za pianinem i zacząłem grać moją pierwszą piosenkę. Słowa mimo woli wypłynęły z moich ust. Wraz z ostatnią nutą piosenka dobiegła końca. Ostatni raz spojrzałem i głośno westchnąłem. - Będę za tobą tęsknić nawet nie wiesz jak bardzo. Tyle chwil spędzonych razem.- powiedziałem smutno. - Naprawdę kochasz ten instrument i masz talent.- stwierdził ktoś za mną. - Może i tak, ale teraz to już nie jest ważne.- pokiwałem głową i chwyciłem swoje torby po czym wsiadłem do małego bus'a, który zapewne zmierzał do mojego nowego domu. ____________________________________________________________________________________ Cześć no i mam pierwszy rozdział. Piszcie w komentarzach co o nim sądzicie. Do następnego .!

2 komentarze:

  1. Nie chcę być wredna , wybredna , złośliwa czy inne takie ale jak dla mnie akcja rozwija się ZA szybko . Ale to jest tylko moje zdanie ale to nie zmienia faktu iż że jest ciekawa więc interesuje mnie co potoczy się dalej ale jak mówię dla mnie fabuła rozwija się naprawdę zbyt szybko

    OdpowiedzUsuń
  2. Dynamika *.* Me gusta *.* Całkiem dobrze się zaczyna chociaż smutno ;< Jestem ciekawa kontynuacji.

    Pisz dalej, weny życzę : )

    OdpowiedzUsuń